poniedziałek, 29 marca 2021

Później, S. King

Zrobiłam coś czego zazwyczaj nie robię, przeczytałam opinie zanim zaczęłam książkę. Mój błąd. Więcej się nie powtórzy. Czy byłam podekscytowana zaczynając 'najlepszą książkę Kinga od lat? Tak. Czy powinnam wziąć na wstrzymanie i trzymać swój entuzjazm na wodzy? Prawdopodobnie. Słyszałam, że człowiek uczy się na błędach. Ach, no tak. 'Później' zdecydowanie daleko do miana najlepszej książki Kinga od lat. Auć, zabolało.


Fabuła, fabuła.. chłopiec widzi martwych ludzi przez jakiś czas po ich śmierci. Później powoli znikają z naszego świata. Może z nimi rozmawiać, oni nie mogą kłamać. Przynajmniej przez jakiś czas. Niewiele osób wie o jego darze, to akurat rozsądna decyzja. Bo kto uwierzy dziecku? Kto uwierzy nastolatkowi? A jeśli uwierzy, jak bardzo będzie próbował wykorzystać jego dar?

Pomysł na książkę znakomity. Znakomity przez duże 'Z'. Rwałam się do tej historii do tego stopnia, że przerwałam inną powieść żeby od razu zabrać się za 'Później'. Skakałam po pokoju kiedy wyciągałam ją z paczki, to ekscytacja przez duże 'E'. Jeśli jesteś fanem przez duże 'F' i autor twojego życia wydaje książkę, a jego poprzednia książka spodobała Ci się bardziej niż bardzo, entuzjazm może doprowadzić Cię do zawału. Było blisko, przeżyłam. Umieranie za 'Później' byłoby ironią losu.

W tym miejscu zaczynam się tłumaczyć zanim przejdę do nierozsądnego ataku na mój własny dom. To dobra książka. Na tyle satysfakcjonująca, że nie żałuję tych kilku godzin, które razem spędziliśmy. Zadowalająca niewystarczająco żebym chciała do niej wrócić w przyszłości, a zazwyczaj wracam. Carrie czytałam trzy razy, a szczerze napisawszy, nie przepadam za tą historią. 

Niewykorzystany potencjał. Ręce mi się trzęsą kiedy to piszę. Kłamię, wcale się nie trzęsą. To nie ja nie wykorzystałam potencjału swojej książki. Mimo, że wyobraźnia Kinga to poziom dla mnie nieosiągalny, tym razem czegoś zabrakło. Polotu, chęci, może odrobiny szaleństwa. Ciężko mi się pisze te słowa z jednego ważnego powodu, bawiłam się fantastycznie (powiedzmy) przez sporą część historii, ale kiedy ją zamknęłam, po raz pierwszy w życiu wywróciłam oczami na Kinga. Tak to jest kiedy najbardziej niedorzeczne rozwiązanie, które masz z tyłu głowy, okazuje się prawdą. Stephen, były lepsze. Wiesz, że były lepsze ty stary, utalentowany durniu. Nadal Cię kocham. 

Niedosyt. Kolejne słowo, które rani moją duszę. Czuję, że za pięć minut palce zaczną mi krwawić nad klawiaturą. Przewróciłam ostatnią kartkę, przeczytałam ostatnie słowo. Zamknęłam książkę. '3/5. Zostawmy to w tym miejscu'- napisałam mojej siostrze, a sama przez chwilę jeszcze z niezrozumieniem wpatrywałam się w tył książki. Wzruszyłam ramionami (nigdy nie wzruszam ramionami po Kingu), rzuciłam ją gdzieś na bok, wyszłam z łóżka. Z niedosytem. Z tragedią czającą się w mojej głowie. Bo nie podobało mi się wystraczająco. Bo to King, mój King, i jego podobno najlepsza książka od lat. Bo to zakończenie było tak złe, że prychnęłam pod nosem. Nigdy nie prycham przy Kingu. I co niby mam napisać o tej książce? Że autora stać na więcej? Być może to jakieś rozwiązanie. Autora stać na więcej. Zapowiadało się fantastycznie, rozwijało się w równym tempie i oklapło. Autora stać na więcej, wiem o tym bo mam za sobą pięćdziesiąt innych jego książek. 'W porządku' w wypadku Kinga wydaje się nie wchodzić w rachubę, a ta powieść była po prostu w porządku.

Z tych dobrych rzeczy, polubiłam się z bohaterami. Szczególnie z jednym starszym panem, ale to może tylko moja słabość do starszych ludzi, którzy tracą innych starszych ludzi. Narracja pierwszoosobowa, bardzo nie-kingowska, ale zrozumiała. Czyta się szybko, ale może to tylko złudzenie. W polskim wydaniu książka ma prawie czterysta stron, w oryginale niecałe trzysta (właśnie sprawdziłam). Pora odłożyć ją na półkę, poklepać po grzbiecie, rzucić kilka pocieszających zdań. Następnym razem będzie lepiej. Trzymam za to kciuki.

Nie powinnam czytać tych cholernych opinii. 

Tak, wiem. Od teraz na drugie mam dramatyzm.

***

Tytuł: Później

Tytuł oryginalny: Later

Autor: Stephen King

Przekład: Rafał Lisowski

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 383

Moja ocena: 6/10 (auć)

***